Posty

Rozdział VIII

2.01.2011 Do Yukigakure dotarliśmy po tygodniu wędrówki. Weszliśmy do posiadłości mojego rodu. Niewiele pamiętałam z tamtych lat. Podeszłam do obrazu, gdzie byłam ja i moja mama. Przejechałam dłonią po płótnie ze łzami w oczach.  Tak bardzo za nią tęskniłam. Wieść o tym, że żyję, szybko dotarła do mieszkańców w tym do mojej ciotki, która ukrywała się. Kobieta wbiegła do środka i gdy mnie zobaczyła, dostrzegłam jej łzy. -Alia... Ty żyjesz. Tak się bałam, że cię zabili. Wybacz, że nie potrafiłam was chronić.-powiedziała Ann -Ciociu nie mam Ci za złe. Sama byłaś wtedy niewiele młodsza ode mnie. Kto dbał o tę posiadłość?-zapytałam patrząc na swoją ciocię -Wiesz, każdy mieszkaniec na swój sposób dbał. Ja również tu przychodziłam. Zatem skoro wróciłaś...czy zgodzisz się zostać władczynią Yukigakure?-zapytała Ann z radością w głosie  -Ciociu właśnie po to tu jestem.  Oni zostaną do momentu ceremonii. Pragnę zaprosić pięciu kage a szczególnie Hokage. To dzięki niej i Jiraiyi żyję...

Rozdział VII

21. 12. 2010 Przebywaliśmy na misji od ośmiu miesięcy. Spędzaliśmy ze sobą sporo czasu. Tego dnia byłam bardziej zajęta niż do tej pory. W południe spotkałam się z Itachim na obiad. Ucieszyłam się, że mogłam widywać go, kiedy tylko chciałam. Te wspólnie spędzone miesiące były dla mnie cudowne i nie chciałam jeszcze wracać, ale niestety. Nasza misja dobiegła końca. Wszystko poszło bez najmniejszego problemu. Kiedy Itachi podszedł do mnie, był zupełnie jak nie on.  -Wszystko dobrze? -Tak. Nie martw się skarbie. Wszystko jest dobrze.-powiedział Itachi jednak nie uwierzyłam mu.  -Dziś wracamy? -zapytałam, patrząc na niego.  -Tak. Im szybciej wrócimy, tym lepiej. Zjedzmy i pożegnajmy się. Kocham cię Alia.-powiedział, chwytając moją dłoń. Uśmiechnęłam się delikatnie, patrząc w jego oczy. -Itaś...ja ciebie też kocham. Obiad za chwilę przyniosą.  Kiedy tylko zjedliśmy posiłek udaliśmy się do Kazekage, by pożegnać się i wrócić do naszej wioski. Dopiero wtedy ruszyliśmy w kier...

Rozdział VI

17. 04. 2010 Spakowałam wszystko, co potrzebowałam do misji z Itachim. Byłam szczęśliwa, że spędzę z nim czas sam na sam. Z dala od wioski, w której dorastałam. Pożegnałam się z rodzicami i pobiegłam do bramy wioski. Itachi czekał na mnie poza murami. Podbiegłam do niego i razem ruszyliśmy na misję.  -Cieszę się, że idziemy razem. Czeka nas całkiem przyjemna przygoda  -Masz rację Itachi. Pierwsza przerwa o zmierzchu. Do Suny mamy około trzech dni no w porywach do pięciu, bo wszystko zależy, ile będzie postojów i jak długo. -powiedziałam, patrząc w jego kierunku.  -Widzę, przygotowałaś się na wszelkie ewentualności. Cieszy mnie to skarbie. Chcę spędzić z tobą każdą wolną chwilę.  -Itaś jesteś uroczy. Wiesz, że ja również tego chcę. Wiem czemu, nas dwoje puściła na misję. Ty za wszelką cenę mnie ochronisz, a ja jestem najlepsza w medycznych sprawach. Drugim powodem jest to, że coś mi mówi, iż ona wie o nas. -szepnęłam idąc coraz bliżej Itachiego.  -Zgadza się. Wie...

Rozdział V

16. 03. 2010 Kiedy otworzyłam swoje oczy, zobaczyłam, że jestem w swoim pokoju a obok mnie siedzi śpiący Itachi. Ucieszył mnie jego widok. Przejechałam dłonią po jego policzku. Jego oczy nagle się otworzyły -Alia...martwiłem się, że się już nie obudzisz. Balem się, że cię stracę. -Itachi...nie stracisz mnie. Zawsze będę twoją przyjaciółką. Itachi ja...-nie pozwolił mi dokończyć, gdyż poczułam na swoich ustach jego. Odwzajemniłam jego pocałunek, zarzucając ręce za jego szyję. Byłam szczęśliwa z tego powodu. Kiedy odsunęliśmy się od siebie, by złapać powietrze, uśmiechnęłam się do niego. -Alia...jesteś dla mnie najważniejsza. Wiem, że dzieli nas spora różnica wieku, jednak dla mnie to nie ma znaczenia. Zaczekam na ciebie, ile będzie trzeba. -Itachi, nie musisz czekać. Czuję do ciebie to samo. Kocham cię.   Przyciągnęłam go do siebie i ponownie złączyłam nasze usta. Oddawał każdy pocałunek. Wplątał swoje dłonie, w moje włosy a ja pogłębiłam pocałunek. Chciałam, aby ta chwila nigd...

Rozdział IV

9. 03. 2010 Dziś obchodziłam swoje szesnaste urodziny. Pierwsze co zrobiłam po przebudzeniu to szybki prysznic. Ubrałam się w wygodną sukienkę i pobiegłam do kuchni witając się z rodzicami -Dzień dobry córeczko. Usiądź...musimy porozmawiać.-powiedziała moja matka spokojnym głosem. Usiadłam na krześle czekając na to co powie  -Skarbie...dla nas zawsze będziesz córką, jednak kto inny jest twoimi rodzicami. Obiecaliśmy twojej matce chronić cię. Jesteś Alia Kazachana, córka Koyuki. Jesteś ostatnią księżniczką Śniegu. Urodziłaś się w Yukigakure.  Słowa mojej matki sprawiły, że czułam się oszukana. Nie dałam im nic więcej powiedzieć, bo wybiegłam z domu. Czułam się fatalnie. Czy ten dzień może być gorszy? Jak się okazało...mógł. Biegnąc, wpadłam na dwóch mężczyzn w maskach. Złapali mnie i mimo moich prób nie dałam rady się uwolnić. -Puszczajcie mnie! -Siedź cicho! Szef będzie zadowolony z wykonanej misji.-powiedział jeden z napastników. Byłam przerażona jak nigdy. Szarpałam się, jed...

Rozdział III

4. 09. 1997  Nadszedł termin porodu Tary. Od szóstej rano czekam z Alią i Shisuim na to aż maluszek się pojawi. Dopiero po trzech godzinach usłyszałam płacz dziecka. Z sali wyszła Shizune z uśmiechem na twarzy.  -Gratulacje. Chłopiec zdrowy, waży 4250 gram. Niedługo będziecie mogli do niej wejść. -powiedziała Shizune, po czym ruszyła w stronę swojego gabinetu.  -Shisui... jakie masz plany ?-zapytałam patrząc na niego uważnie  -Mam zamiar poprosić ją o to, by zamieszkać razem teraz. Na początku myślałem o pani domu. W razie czego pomoc byłaby na miejscu. Najpierw miałem przyjść, by się zapytać.-odpowiedział Shisui  -Nie mam nic przeciwko byś, zamieszkał u nas. Pierwszy rok jest ciężki dlatego lepiej jak będziecie u nas mieszkać. Mów mi mamo.-Powiedziałam z uśmiechem na twarzy  -Dziękuję.  Tarę mogliśmy odwiedzić dopiero dwie godziny później. Weszliśmy do sali gdzie Alia podbiegła do niej.  -Dzidzi.-Szepnęła z uśmiechem  -Tak słoneczko. Kiedyś ...

Rozdział II

21. 04. 1997 Minął miesiąc od powrotu do Konohy. Alia bardzo polubiła Itachiego. Jak tylko słyszała, że nas odwiedzi, to zawsze skakała z radości. Tak było i tego dnia. Itachi obiecał zabrać Alię na spacer. Dziś miała zostać pod okiem Mikoto, bo niestety Jiraiya wybył na misję, a ja musiałam zająć się pacjentami w szpitalu. Dobrze, że mała polubiła Itachiego, bo przynajmniej nie będę się tak martwić o nią.  -Gotowa moja droga?-Zapytałam z uśmiechem na twarzy -Tak. Mamo? Mogę zostać u pani Mikoto dłużej? -Tak bardzo ich polubiłaś?-spytałam patrząc na Alię -Tak mamo. Lubię panią Mikoto. Jest taka miła i troskliwa.  -Jeśli tylko się zgodzi, to nie widzę przeciwwskazań. Pozwolę ci zostać u nich do środy, a mamy poniedziałek.-Powiedziałam, pakując jej dodatkowe dwa zestawy ubrań.  Itachi pojawił się o dziesiątej rano. Alia od razu rzuciła się na niego. -Itaś! Mamo! -Nie musisz krzyczeć Słodziaku.-powiedział Itachi całując ją w czoło -Zanim zabierzesz ją na spacer, wstąp do dom...