Rozdział III

4. 09. 1997 
Nadszedł termin porodu Tary. Od szóstej rano czekam z Alią i Shisuim na to aż maluszek się pojawi. Dopiero po trzech godzinach usłyszałam płacz dziecka. Z sali wyszła Shizune z uśmiechem na twarzy. 
-Gratulacje. Chłopiec zdrowy, waży 4250 gram. Niedługo będziecie mogli do niej wejść. -powiedziała Shizune, po czym ruszyła w stronę swojego gabinetu. 
-Shisui... jakie masz plany ?-zapytałam patrząc na niego uważnie 
-Mam zamiar poprosić ją o to, by zamieszkać razem teraz. Na początku myślałem o pani domu. W razie czego pomoc byłaby na miejscu. Najpierw miałem przyjść, by się zapytać.-odpowiedział Shisui 
-Nie mam nic przeciwko byś, zamieszkał u nas. Pierwszy rok jest ciężki dlatego lepiej jak będziecie u nas mieszkać. Mów mi mamo.-Powiedziałam z uśmiechem na twarzy 
-Dziękuję. 

Tarę mogliśmy odwiedzić dopiero dwie godziny później. Weszliśmy do sali gdzie Alia podbiegła do niej. 
-Dzidzi.-Szepnęła z uśmiechem 
-Tak słoneczko. Kiedyś też byłaś taka malutka.-szepnęła Tara 
-Jak go nazwaliście?-zapytałam patrząc na córkę 
-Shin. -odpowiedziała Tara 
-Ładnie. Zostawię was samych.-szepnęłam, biorąc Alię na ręce. -Chodź skarbie. Pójdziemy na ramen 
-Ramen! -krzyknęła uradowana Alia 

Dotarłyśmy do budki Ichiraku, gdzie samotnie siedział Naruto. Usiadłyśmy obok niego, na co się uśmiechnął 
-Babunia!-powiedział Naruto 
-Ile razy mam ci powtarzać byś tak do mnie nie mówił!-Krzyknęłam patrząc na niego 
-Na... ru... to. Naruto.-Szepnęła Alia 
-Gdzie masz członków drużyny?-Zapytałam z troską w głosie 
-Mają ważniejsze sprawy niż spędzanie czasu ze mną.-powiedział smutnym tonem głosem 
-Naruto... ja chce z tobą... posiedzieć.-powiedziała Alia z uśmiechem na twarzy 
-Chociaż ty jedna. Jesteś jeszcze malutka. -szepnął Naruto 
-Naruto przecież masz nas, swoich chrzestnych. Możesz zawsze do nas wpaść w odwiedziny. Alia przynajmniej będzie miała z kim się pobawić.-Powiedziałam patrząc na Naruto 
-Dziękuje babuniu. 
-Mamo... czemu Naruto nie może u nas zostać?-zapytała Alia 
-To trzeci o tym decyduje skarbie. Słoneczko jeśli chcesz, to po posiłku możemy wszyscy iść do domu. Pobawicie się razem. 
-Tak mamo. Chcę pobawić się z Naruto.-Szepnęła z uśmiechem na twarzy 
-No to zjedzmy i pójdziemy do domu. 

Zamówiłam dla naszej trójki ramen. Dopiero gdy dzieciaki były najedzone, udaliśmy się do domu. Po przekroczeniu progu oboje udali się do salonu, gdzie Alia wyjęła pudełko z klockami. Będę musiała zagadać z Hiruzenem, by pozwolił zabrać Naruto. Alia w jego obecności jest radośniejsza, co wpływa też na niego samego. Patrzyłam jak oboje się bawią gdy poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu 
-Jiraiya... nie strasz mnie. Mógłbyś zrobić coś dla mnie? 
-Dla ciebie wszystko. To o co chodzi?-zapytał składając pocałunek na mojej szyi 
-Chcę, byś pogadał z Hokage i poprosił... by Naruto mógł zamieszkać z nami. Dom jest duży, a Naruto potrzebuje rodziny. Sam zobacz, jak się bawią. Oboje są szczęśliwi gdy są razem. Wiem, że dwoje wciąż małych dzieci to wyzwanie, ale damy radę. 
-Dobrze kochanie. W sumie i tak miałem do niego iść. Przekonam go, by się zgodził na to. Jesteś cudowną kobietą i jeszcze lepszą matką.-szepnął Jiraiya 
-Ktoś tu chyba ma brudne myśli. Poczekaj do nocy skarbie.-powiedziałam odwracając się do niego przodem 
-Przy takiej kobiecie to zawsze tak będzie. Pójdę do niego, a ty zrób coś dobrego na obiad. 

Wyszedł, a ja poszłam do kuchni, by zrobić dla nich obiad. 
-Mamo, kiedy będzie obiad? 
-Za godzinę, ale jeśli jesteście nadal głodni, to zrobię wam kanapeczki. Co ty na to córciu?-zapytałam z uśmiechem na twarzy 
-Głodni nie, ale pić nam się chce. 
-Weź sok z szafki. Możecie go wypić. -powiedziałam, patrząc na nią 
Zaniosłam do salonu dwa kubki, a ona wzięła sok. Wróciłam do kuchni, by zrobić obiad. 

Kiedy obiad był gotowy, dostrzegłam Jiraiyię z czymś w dłoniach. Schował pudełko do lodówki i podszedł do mnie. Wpił się w moje usta namiętnie 
-Zgodził się. Wybacz, że tyle to trwało. Wpadłem po drodze do Mikoto. Przyjdą do nas o siedemnastej. Mamy co świętować skarbie. 
-Ładne mi po drodze. Dobra to teraz obiad i później skoczę po zakupy.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy 
-Nie martw się. Wszystko kupiłem. Schowane są tylko tort, jest tutaj. Zbliżają się jego urodziny, więc tym bardziej się ucieszy, że może je świętować z nami. 
-Jesteś kochany. Masz swoje wady, ale i zalety.-powiedziałam gładząc jego policzek 

Nałożyłam dla naszej czwórki posiłek. Zanieśliśmy talerze do salonu. 
-Chodźcie maluchy. Pora zjeść obiad. Naruto zostaniesz dziś z nami? O siedemnastej przyjdzie do nas państwo Uchiha 
-Itaś też będzie?-zapytała Alia 
-Tak, tak. Sasuke również. 
-Zostanę. Nie chcę wracać do pustego domu.-szepnął Naruto 
-Nie musisz. Nie martw się. 
-Mamo, a z jakiej okazji przyjdą? -spytała Alia 
-Powiem wam później. Teraz jedzcie posiłek 

Dzieci zjadły posiłek tak szybko, jakby coś ich goniło. Spojrzałam na nich z uśmiechem. Cieszyłam się z tego, iż Naruto będzie częścią naszej rodziny. Może i nadal wyglądam młodo, to nie wiem, czy dałabym radę z kolejnym niemowlakiem, a Naruto i Alia to urocze dzieci, które nie sprawiają takiego problemu jak noworodek. Dla obojga byliśmy jedyną rodziną, jaką mają. Byliśmy ich chrzestnymi. Obiecałam ich chronić i tego słowa zamierzam dotrzymać. Odniosłam talerze do kuchni i spojrzałam na zegar. Za trzy godziny będą goście. 

Nadeszła siedemnasta i wszystko było gotowe na małe przyjęcie. Otworzyłam drzwi i zaprosiłam gości do środka. Poza nimi zjawili się również Sakura i Kakashi. Zaprowadziła ich do salonu gdzie czekała nieświadoma dwójka dzieci. Alia od razu wtuliła się w Mikoto. 
-Dawno pani nie widziałam. 
-Masz rację maluszku. Muszę chyba częściej was odwiedzać. No ale zobaczymy się niedługo.-Szepnęła Mikoto biorąc Alię na ręce 
-Dobrze. Zatem skoro wszyscy są zebrani... chcemy ogłosić, że od dziś Naruto oficjalnie będzie mieszkał z nami. Naruto od dziś nie mieszkasz już sam. Teraz nasz dom to też twój. 
-Ja... nie wiem co powiedzieć.- szepnął Naruto, a po jego policzkach leciały łzy 
-Naruto mam nadzieję, że będzie ci u nas dobrze. 

Naruto wtulił się we mnie delikatnie. Zasłużył, by mieć rodzinę. By dłużej nie być sam w domu. Dzieciaki pobiegły z Alią do jej pokoju. Itachi poszedł za nimi, by mieć na nich oko. 
-Jak wam udało się przekonać Hiruzen do tego? Nawet nam się to nie udało.-zapytała Mikoto 
-To proste. Przypomniałem mu o jednej sprawie i się zgodził. Wiedział, że damy radę z nim. Naruto już wystarczająco był samotny. Potrzebuje rodziny przez cały czas.-odpowiedział Jiraiya 
-To dobrze. Naruto zbyt długo mieszkał sam.-powiedziała Mikoto 
-Za miesiąc chcemy zrobić mu urodziny. Zapraszamy was wszystkich. Jeszcze kilku rówieśników zaprosimy i będzie impreza niespodzianka. -Szepnęłam z uśmiechem na twarzy 

Rozmawialiśmy do dwudziestej drugiej. Wstałam, idąc do pokoju Alii. Widok, jaki tam zastałam, rozbawił mnie. Itachi spał oparty o ścianę a dzieciaki obok niego. Przyniosłam materace i przeniosłam dzieci na nie. Przykrywał je i zbudziłam Itachiego 
-Połóż się na łóżku. W takiej pozycji będzie ci nie wygodnie. 
-Dobrze. -Powiedział zaspanym głosem 

Kiedy położył się na łóżku, zeszłam do salonu. 
-Chyba musicie zostać na noc. Dzieci zasnęły w przesłodki sposób. Sasuke z Naruto leżeli głową na nogach Itachiego a dziewczyny wtulone w niego. Czytał im bajki. Zaprowadzę was do pokoju gościnnego.-powiedziałam z uśmiechem 
-Itachi traktuje te dzieci jak rodzeństwo więc nie dziwie się, że tak dobrze się przy nim czują. -Szepnęła Mikoto 
-Jednak widzę, że najbardziej do niego lgnie Alia. Nie powinna się tak do niego przywiązywać.-powiedział Fugaku 
-No bez przesady. To małe dziecko. Widzi w nim osobę, która ją ochroni przed złem. -powiedziała Mikoto
Zaprowadziłam ich do pokoju gościnnego, a później poszłam do swojej sypialni. 

Komentarze