Rozdział VIII
2.01.2011 Do Yukigakure dotarliśmy po tygodniu wędrówki. Weszliśmy do posiadłości mojego rodu. Niewiele pamiętałam z tamtych lat. Podeszłam do obrazu, gdzie byłam ja i moja mama. Przejechałam dłonią po płótnie ze łzami w oczach. Tak bardzo za nią tęskniłam. Wieść o tym, że żyję, szybko dotarła do mieszkańców w tym do mojej ciotki, która ukrywała się. Kobieta wbiegła do środka i gdy mnie zobaczyła, dostrzegłam jej łzy. -Alia... Ty żyjesz. Tak się bałam, że cię zabili. Wybacz, że nie potrafiłam was chronić.-powiedziała Ann -Ciociu nie mam Ci za złe. Sama byłaś wtedy niewiele młodsza ode mnie. Kto dbał o tę posiadłość?-zapytałam patrząc na swoją ciocię -Wiesz, każdy mieszkaniec na swój sposób dbał. Ja również tu przychodziłam. Zatem skoro wróciłaś...czy zgodzisz się zostać władczynią Yukigakure?-zapytała Ann z radością w głosie -Ciociu właśnie po to tu jestem. Oni zostaną do momentu ceremonii. Pragnę zaprosić pięciu kage a szczególnie Hokage. To dzięki niej i Jiraiyi żyję...